ŻYCIE JEST SNEM....SEN JEST ŻYCIEM..

refleksje

No i po finałach…

Do zawodów podczas eliminacji przystąpiło 125 drużyn. Do finałów zakwalifikowało się 17. Z wynikami, jakie osiągnęliśmy w półfinałach byliśmy na 4 miejscu. Finałowe rozgrywki poszły nam fatalnie. Tak złych wyników nie mieliśmy jeszcze nigdy. Co było przyczyną takiej naszej porażki? Złożyło się na to wiele czynników. W ostatnim czasie prawie w ogóle nie trenowaliśmy. Półfinały odbyły się jakieś 6 m-cy temu. Od tamtego czasu odwiedzaliśmy kręgielnie nieczęsto. Powody były bardzo różne, jak to w życiu. W ostatnim miesiącu przed wyjazdem normalnie trenowalibyśmy przynajmniej jeden raz w tygodniu. Niestety nie było to możliwe Jeden trening w ostatnim tygodniu przed wyjazdem to zdecydowanie za mało, żeby możliwym było poprawienie wyniku, czy chociażby utrzymanie tego z rozgrywek półfinałowych. Od samego początku w tych finałach można powiedzieć, że mieliśmy złą passę. Losowanie torów i wylosowany przez nas ostatni tor. Najgorsze tory to ten początkowy i końcowy. Nie chodzi tu o przesądy, ale o fakt, ze na takich torach źle się gra. Mało tego źle nasmarowane tory uniemożliwiają celne kulanie osobom, które stosują technikę rotacji, a tory można powiedzieć, że były kiepsko nasmarowane. Na tej konkretnej kręgielni takie warunki po prostu są i to nie było dla nas zaskoczeniem. Dwa lata temu też było tam kiepskie smarowanie torów i też mieliśmy gorsze wyniki niż na kręgielni, w której rozgrywaliśmy półfinały. Liczyliśmy się z tym, ale nie sądziliśmy, że pójdzie nam, aż tak źle. W sporcie jednak bywa różnie. Na jednych zawodach idzie rewelacyjnie, a na kolejnych już niekoniecznie. Spodziewaliśmy się miejsca w okolicy 10-tego, a wyszło niestety dopiero 17-te. To nasza osobista porażka, chociaż sam fakt znalezienia się w finałach niewątpliwie jest ogromnym sukcesem. Było nam trochę smutno, ale ostatecznie wyjazd ten można zaliczyć do udanych. Spotkaliśmy znajomych z innych miast, miła atmosfera na kręgielni, podczas ogłaszania wyników i podczas bankietu. To wszystko było niejako rekompensatą tych złych wyników, jakie mieliśmy. Koledzy z drużyny dobrze się bawili, a ja z oczywistych względów po rozdaniu dyplomów i nagród zawinęłam do pokoju. Nie chciałam wprawiać w zakłopotanie znajomych i uniknąć odpowiedzi na pytanie:„dlaczego nie tańczę?” Następnego dnia zjedliśmy śniadanie i wróciliśmy do codzienności, gdzie czekają na nas kolejne wyzwania...:)
 
Dziękuje za wsparcie i pozdrawiam...
czarnawrona - Basia  
tagi: bowling