ŻYCIE JEST SNEM....SEN JEST ŻYCIEM..

refleksje

Zwyczaje wielkanocne...

Wielkanoc to szczególny czas zwłaszcza dla ludzi wierzących. Okres postu, Tridum Paschalnego, czyli najważniejszego wydarzenia w roku liturgicznym katolików. Istotą jego jest celebracja Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa. Rozpoczyna się wieczorną Mszą w Wielki Czwartek, a kończy drugimi nieszporami po południu w Niedzielę wielkanocną.
Święta Wielkanocy wiążą się z żydowską Paschą. Samo słowo Pascha oznacza omijać, przejść. Święto to jest wspomnieniem niewoli narodu izraelskiego w Egipcie. Wyjście z Egiptu poprzedziło rytualne spożycie baranka paschalnego. Chrześcijanie wierzą, że Chrystus, kiedy spożywał ostatnią wieczerzę paschalną, wypełnił symbole starotestamentowe i że był Barankiem Paschalnym, który dopełnił zbawczej ofiary. (informacje zaczerpnięte z Wikipedii)
 
To tak krótko odnośnie religijnej istoty Świąt Wielkanocnych.
Chcę jednak napisać o ludowych zwyczajach, jakie miały miejsce wcześniej w moim regionie, a które obecnie umarły śmiercią naturalną i nie są obchodzone.
Jednym z nich było w półpoście tzw. wybijanie żuru. Na czym to polegało? Polegało na tym, że kawalerowie, którym podobała się jakaś panna właśnie w dzień, na który przypadał dzień połowy postu cichaczem, wieczorem lub nocą tak, żeby nikt ich nie zauważył brudzili okna w domu dziewczyny farbą, sadzą, czym tylko się dało. Na oknach był przeważnie zostawiany napis "ŻUR" i imię dziewczyny, jako symbol sympatii. Miało to swoje dobre strony, bo w ten sposób dziewczyny były mobilizowane do dokładnego umycia okien i to robiły zazwyczaj z uśmiechem na twarzy.
Drugi zwyczaj jaki pamiętam związany był z drugim dniem Świąt. W lany poniedziałek kawalerka obchodziła wszystkie domy, w których zamieszkiwały dziewczyny i polewała domowników wodą ze śmigusówek albo tandetnymi wodami toaletowymi typu np dawna "konwalia", "bez" itp. pachnidłami. Chłopcy byli ugoszczeni za to polanie domowymi smakołykami i kieliszeczkiem wódeczki. Były rozmowy, śmiechy, żarty i ogólnie panowała miła atmosfera. Był to czas, kiedy ludzie wychodzili do ludzi i nie było to źle odbierane, a wręcz przeciwnie im więcej gości tym większa satysfakcja z udanych Świąt.
Byłam wówczas małą dziewczynką, ale pamiętam panującą w naszej miejscowości tą miłą atmosferę z tamtego okresu. Życzliwi, otwarci, pogodni, dobrze bawiący się ludzie. Inny czas, inna rzeczywistość... :)
 
 
Któregoś roku dostałam taką łądną kartkę świateczną i teraz dzielę się jej widokiem z Wami
 
C:\fakepath\święta.jpg
 
...życzę wszystkim zaglądającym w moje skromne wirtualne progi...
 
czarnawrona - Basia